"(...) To, co w tej chwili robimy - rzekł Halski kładąc ręce w kiedzeni - nazywa się flanowaniem. - Uhm - przytaknęła Marta bez pośpiechu. - Żródlosłów francuski, czyż nie?... - Tak. Oznacza wałęsać się po mieście bez określonego celu. - Uhm... Nie wiedząc, po co się to czyni i dokąd zmierza. - Wiedząc tylko jedno: że chce się, aby ten stan trwał jak najdłużej. (...)"
Kiedy pierwszy raz czytałam książkę, zafascynowała mnie i wciągnęła całkowicie.
Łapiąca głębszy oddech powojenna Warszawa, kryminał, romans na tle zrujnowanej stolicy ... i te tajemnicze, bijące białym blaskiem oczy, opisane tak, że kiedy się o nich czyta, dreszcz przechodzi po ciele.
Czytając książkę, czuje się, jakby się było częścią miasta tamtych czasów.
Powieść skłoniła mnie do odnalezienia miejsc, które Tyrmand opisuje.
Warszawa śladami Złego
I jeszcze jeden cytat:
"(...) Uczynił typowy warszawski gest określający wymownie, przy pomocy lekkiego uderzenia nasadą dłoni w czoło, jak wielkie znaczenie w życiu ma kartezjańska zasada "Myślę, więc jestem", upowszechniona w Warszawie przy pomocy dewizy: "Czaszka pracuje". Po czym wstał i podszedł do Meteora (...)"
"(...) Ślepy na swoje uczucia, niezdolny wyrazić ich tak, jak blizna nie może się zaczerwienić (...)"
--- '***(Słucham co mówią...)' Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Wspomnienia siostry o siostrze, czyli wspomnienia Magdaleny Samozwaniec o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
Książkę, z zawartymi w niej fragmentami listów, twórczości, szczegółami z życia Lilki, czyta się jednym tchem, jednocześnie zapominając się i przenosząc do świata sióstr.
"(...) leżała w głębi, w absolutnej ciemności. Ciemność weszła jej pod powieki, w niespokojnym, krótkim śnie miała wrażenie, że ciemność wdziera się do jej wnętrza (...)"
"(...) Ślepy na swoje uczucia, niezdolny wyrazić ich tak, jak blizna nie może się zaczerwienić (...)"
Pierwsza część o Hannibalu Lecterze za mną.
Po opiniach, jakie słyszałam, spodziewałam się troszkę 'mocniejszych' opisów dokonanych zbrodni. A może wcześniejsze kryminały już mnie do takich rzeczy przyzwyczaiły :)
W każdym razie, nie oglądając żadnego z filmów o słynnym doktorze, z ciekawością przeczytam kolejne części Harrisa, a potem, może ekranizacja - dla porównania :)
"( ... )
PANI POMMERAY
Co za wstrętna dziewucha!
DIANE
Nie, mamo, niepokoję się. Boję się. Nie zachowuje się już tak jak dawniej. Zdarza się, że ziewa, kiedy czytamy, siedząc koło siebie. Nie przybiega, zziajany, kiedy rozstaniemy się na parę godzin, z miną nieszczęśliwego dziecka, które właśnie uniknęło katastrofy. Przytula mnie jeszcze do siebie, jak przed chwilą, ale teraz nie miażdży mi żeber. Zresztą nie ma już w sobie tej gorączki, tych nieopanowanych gestów, które zdradzały jego niecierpliwość, tych gestów, które często sprawiały mi ból. (z rozpaczą) Mamo, on już mi nie sprawia bólu.
PANI POMMERAY
(Subtelnieje) Nie zapominaj, że to tylko mężczyzna.
DIANE
Lepiej znosi służbowe podróże, które oddalają nas od siebie na kilka dni... Dawniej umierał z niepokoju, że mnie straci.
PANI POMMERAY
To oznacza, że wierzy w wasz związek.
DIANE
(bardzo szczerze) Nie można być zakochanym i wierzyć w związek.
PANI POMMERAY
Można!
( ... )"